12 października 2007

jakaś ty piękna ;-)

Historia zaczęła się tak …

Siedziałam sobie sama w domciu, relaksując się po upojnym dyżurze. Misio miał służbę więc mogłam pogłębić relaks do poziomu nieznanego filozofom, w zasadzie nieznanego facetom w ogóle. Tak więc pacnęłam na buzie zgniłozieloną papkę, fryzurę zaczesałam w coś dziwnego w stylu „piorun strzelił w rabarbar” i odziana w cud-flanelcio-piżamkę pamiętającą jeszcze czasu liceum rozkoszowałam się smakiem alkoholowego mixa „frozen cherry” oraz apetycznym wyglądem pewnego mięśniaka, który właśnie na filmie pokonywał cały świat.

Dryyyń….

Dziesiąta na zegarze to pewnie Misio melduje, że służba spokojna – pomyślałam – i co by on sobie nie pomyślał, że ma leniwca w domu, rzucam w słuchawkę seksownym dyszkancikiem…

- Halooo….

Tu ku mojemu ogromnemu zdziwieniu odzywa się nieznany męski głos i wali z grubej rury:

- O Boże, jakaś ty piękna…

Nie powiem ostro zgłupiałam

- Eee, to pomyłka - no dobra inteligentne to nie było, ale jedyne co zdążyłam w popłochu wymyślić.

- Nie szkodzi skarbie – odparł głos – z takim szeptem też musisz być niezła laska…

- …ale ja mam męża… - brnęłam co raz bardziej oswajając się z surrealizmem sytuacji.

Okazało się, że oswoiłam się nie dość.

- Mnie to nie przeszkadza – odparł „amant” może się nawet przyłączyć…

Zanim zdążył się bardziej rozwinąć dotarło do mnie, że w zasadzie to po co ja ciągnę tą rozmowę, więc zanim zdążyły mi się zaczerwienić uszy na dalsze niemoralne propozycje zdążyłam odłożyć słuchawkę.

Wciąż oszołomiona podeszłam do lustra . Z drugiej strony popatrzyła na mnie prawdziwa nimfa błotna lekko nadgniła na gębusi, z miotłą na głowie a na dodatek odziana w zwoje materiału z różowymi kotkami w tle. Napad śmiechu powalił mnie na kolana.

Oj! Gdyby ten biedak widział jaką „laskę” rwał …

No, a rano powitała dzielnego Misia-strażaka porcelanowa buzia, kręcone puszyste rudości oraz seksowny tyłeczek w opiętych jeansach jego kochającej żony.

Jak mawia moja mądra przyjaciółka: prawdziwa kobieta nie robi przy facecie trzech rzeczy: nie płacze „na serio”, nie rodzi, i się nie … relaksuje - radze posłuchać zwłaszcza jak chodzi o … relaks.

1 komentarz:

anoheya@gmail.com pisze...

miło napisane - zapowiadało się gorąco ;)