28 października 2007

Dupogodziny i inne statystyki

W ramach nauk wszelkich byłam na obowiązkowym kursie, którego celem było chyba przedstawienie statystyk wszelkich z całego świata. Do końca z reszta nie jestem pewna bo znaczną część owego kursu przespałam (gdzieś pomiędzy procent nieletnich alkoholików, a odsetek mężczyzn dopłacających prostytutkom do współżycia bez zabezpieczenia), pozostały czas spędziłam na odkrywaniu optymalnej pozycji siedzenia wraz z wyliczaniem obciążenia pośladka w stosunku do krzywizny krzesła. Z tych jakże istotnych czynności wyrwało mnie znienacka stwierdzenie, że jako kobieta-lekarz będę żyła do 67 roku życia i ani dnia dłużej.

Kurde! Jeszcze trzydzieści sześć lat i do piachu!

Mocno zaniepokojona zaczęłam wsłuchiwać się w statystyki. A oto one:

Średnia długość życia kobiety w Polsce – 78 lat
Średnia długość życia kobiety-lekarza – 67 lat (z facetami podobnie)

A to oznacza, że od przeciętnie pracującej w „normalnym” zawodzie babi pożyję o 11 lat krócej. I w dodatku mam trzykrotnie większe ryzyko depresji i samobójstwa.

Wrzask na sali podniósł się straszny. Śpiący powstawali z miejsc, czytający rzucili gazety i wszyscy zaczęli się dopytywać: O co tu do cholery chodzi?! A Pani nam na to spokojnie, że skoro w Polsce na 10 tys mieszkańców przypada 20 lekarzy a na przykład w takiej Hiszpanii 52, to ktoś musi te robotę wykonać. Czyli przepracowanie, nadmiar stresu, zła dieta (kto na dyżurze zje normalny obiad, to szacuneczek), czy nieprawidłowe więzi społeczne (jak dziecko pokazując szpital mówi – tu mieszka mamusia - to o jakich więzach mówić). Dupy nam opadły, bo robiąc rachunek sumienia wyszło że nakarmieni powołaniową i służebną ideologią skracamy sobie życie na własną prośbę i bynajmniej nie uprzyjemniamy go naszym bliskim.
Stąd też kiedy w nowym roku wejdzie normatywny czas pracy (czyli unijne dyrektywy dla lekarz) będę miała postanowienie noworoczne już gotowe.

1. Mniej dyżurów
2. … mniej dyżurów
3. … cholernie mniej dyżurów.

W końcu chcę pożyć te 11 lat więcej i skoro zarobki mam poniżej średniej krajowej to chociaż niech mi średniej długości życia nie zabierają.

Morał z tego taki, że nawet wysiadując dupogodziny człowiek czegoś wartościowego się może nauczyć.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

jak dobrze, że nie jestem lekarzem zawsze to 11 lat dłużej będę mieć Alzheimera albo inną gnidę:D
Pozdrawiam i o wiecej wpisów proszę:))) bo świat bez nich nudny

Anonimowy pisze...

11 lat krócej,OKI !nigdy nie wiadomo w jakie pieluchy ubierze nas los,ale ryzyko depresji,czy samobójstwa,to wyjatkowo mroczne statystyki !!! a fuj!